Krok za krokiem..,
cicho wchodzę w mrok,
idę przez ciemną noc.
W niej jest miejsce na wszystko...,
na ból i cud,
na skrytą łzę.
Idę ścieżką, tak jak niesie mnie życia bieg.
Krok za krokiem...,
górami i dolinami, przez łąki i lasy.
W deszczach i w mgłach, cicho idę przez ciemny las.
Pod stopami ziemia, kamienie i skały,
nad głową posępne niebo.
Krok za krokiem, idę z trudem na szczyt dnia,
przez zimny i głośny… nieprzyjazny świat.
Z brakiem tchu, przez tęsknoty mgłę.
W duszy rośnie ból, który niesie mnie przez czas.
Wchodzę w ciemność, pękam od środka.Gasnę, gasnę bez światła.
Krok za krokiem, idę z trudem przez noc dnia.
W ciszy staje pośród skał, wiatr śpiewa z przełęczy pieśń zmęczenia.
Iść, iść trzeba,
na szczyt, na szczyt, pod górę...
tak trzeba.
Długą idę już tą drogą, niosąc ciężar wędrówki tej.
Przemierzam życia szlak.
Schowaj mnie w Twoim cieniu, niech odpocznę trochę,
Nie zabieraj kolorów nieba. Niech wróci ukojenie.
Niech przestanie bolec świat.
Szukam Cię w trudzie dnia
Schowaj mnie w Twoim cieniu, niech odetchnę trochę,
niech opadnie mgła, zajaśnieje dzień,
niech znów zobaczę małe cuda dnia.
Niech wróci oddechu lekkość, miękkość serca bicia.
Ukojenie.
Światło.
Wdzięczność


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz